Jeżeli spotkasz Tipo w środku lasu, to musi być wersja Cross. I wcale nie jest autem dla grzybiarzy. Ma większy prześwit i terenową stylizację.

Wszyscy lubią crossovery. Dlatego każdy producent musi mieć takie auto w swojej ofercie. No chyba, że chce zostać zepchnięty na margines. W przypadku Fiata Tipo nie ma takiej możliwości. Wóz bije rekordy popularności. W dodatku niedawno przeszedł lifting i zyskał nową wersję, zbudowaną na wzór crossoverów. To słuszny kierunek. Zamiast tworzyć zupełnie nowy model, można też zmodyfikować taki, który już jest znany. Tipo nie miało dotąd rekreacyjnej odmiany.

Lubie auta z większym prześwitem. Można nimi wyskoczyć do lasu lub pobawić się w lekkim terenie. Szutrowa droga, trochę błota, wystarczy, aby było fajnie. Nie potrzeba nawet napędu na cztery koła. Najwyżej koło zapasowe. Tipo je posiada, w przeciwieństwie do wielu konkurentów, mających jedynie zestaw naprawczy. Przy oponie przeciętej z boku można go użyć w innych celach, ale na pewno nie sprawi, że pojedziesz dalej. Dlatego doceniam tradycyjne rozwiązania. Tipo po liftingu ma ich całkiem sporo, choć to nowoczesne auto. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem w nowych samochodzie zapalniczkę. Czy ktoś jeszcze pali w aucie? Tu zapalniczka jest na pokładzie, ale popielniczki już brak. Czyli strzepujesz za okno. Byle nie rzucać petów. Żadnego śmiecenia. Co ciekawe, retro zapalniczkę umieszczono tuż obok całkiem nowoczesnego indukcyjnego ładowania telefonu. To taka alegoria Tipo – spodoba się i fanom nowoczesności i osobom ceniącym tradycyjne rozwiązania.

Wprawne oko szybko zauważy zmienione logo z przodu auta. Nowego przodu. To jeden z elementów liftingu. Teraz zamiast znaczka pojawił się dumny napis z nazwą marki. Mnie bardziej interesuje to co ukryte pod maską. Pracuje tam nowy, litrowy turbobenzyniak o mocy 100 koni mechanicznych. Silnik, który stał się podstawowym motorem napędzającym Tipo, ale nie do końca. W ofercie nadal dostępny jest dobrze znany motor 1.4 Fire o mocy 95 koni, ale jedynie w podstawowej wersji wyposażeniowej auta. Dla odmiany Cross przewidziano nowocześniejsze lub mocniejsze jednostki. Dokładnie dwie. Poza wspomnianym litrowym silnikiem dostępny jest także 130 konny diesel. Producent zrezygnował ze 120 konnego benzyniaka, który wydawał się optymalnym (również cenowo) rozwiązanie do Tipo. Ekologiczne wymogi wymusiły znaczne ograniczenie gamy silników, ale dotyczy to wszystkich producentów. Plusem nowego silnika jest oczywiście lepsza reakcja na gaz. Minusem – wibracje, gdy motor jest zimny. Na szczęście ustają, gdy silnik się rozgrzeje. Moc 100 koni wystarczy w codziennym użytkowaniu. To faktycznie taki silnik, który zadowoli większość odbiorców popularnego Fiata.

Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować, że poza nieco zmienionym przodem, Tipo zyskało także LEDowe tylne lampy oraz zmiany we wnętrzu. Zmodyfikowano wyświetlacz z centralnej części deski rozdzielczej, inny jest też zestaw zegarów – w topowej odmianie również tu pojawił się wyświetlacz, przez co zegary częściowo są fizyczne, a częściowo wyświetlane. Jest też nieco inna kierownica i zmienione tapicerki – ta z odmiany Cross ma stosowne napisy, abyś nie zapomniał, jaką wersją jedziesz. Tipo odniosło sukces dzięki dobrze skalkulowanej cenie. Po wielu latach Fiat wyciągnął wreszcie wnioski ze zbyt drogich debiutów. Przykładem mogło być Stilo, które chciało być drugim Golfem, ale klienci tego nie „kupili”. Fiat powinien być marką dostępną dla szerokiego odbiorcy i Tipo pokazało, że nadal może tak być. Kawał solidnego, sporego auta, w cenie, która nie zwalała z nóg. Niestety patrząc dziś na cennik tego modelu trudno nie odnieść wrażenia, że czas łatwej dostępności minął. W momencie debiutu ceny wersji sedan z silnikiem 1.4 startowały od około 43 tysięcy złotych. Dziś na auto z tym samym silnikiem (oznaczone jako Classic) trzeba wydać już 57 tysięcy. Dlatego też trudno się dziwić, że hatchback, który od początku był nieco droższy, w topowej odmianie Cross, kosztuje 80 tysięcy. Do tego kilka dodatku z listy opcji, ładny lakier, i bez trudu dobijasz do stówy. Czy klienci będą chcieli wydać tyle na Tipo? Oby, bo w wersji Cross to całkiem ładne auto.

MK, fot. autora, listopad 2021