Nadal można kupić względnie proste, zwykłe auto. To spory ewenement w czasach elektrycznych, naszpikowanych elektroniką wozów.
Weźmy Fabię. Podstawowa wersja tego nadal ma stalowe felgi z plastikowymi kołpakami, manualną klimatyzację i pięciobiegową skrzynię biegów, a pod maską będzie pracować 80-konne MPI. Jedynym bajerem okazuje się elektroniczny zestaw zegarów i centralny wyświetlacz (mniejszy niż w droższych odmianach). Wystarczy jednak sięgnąć po bogatszą odmianę i auto wygląda zupełnie inaczej. Testowana Fabia to wersja Selection, z 17-calowymi alufelgami. Pod maską pracuje 115-konne 1.0 TSI, które sprawnie napędza ten niewielki pojazd i zadowala się niewielką ilością paliwa (6 – 6,5 litra na setkę, podczas testu).
Patrząc na auto z zewnątrz widzę klasyczną sylwetkę miejskiego hatchbacka. Ten wóz nie jest tak popularny jak jego poprzednik, ale nadal widać na ulicach sporo Fabii. Niestety głównie podstawowych i firmowych, a nie w ciekawych odmianach. Niemniej wygląd auta to jednocześnie jego największa zaleta, bo nie jest SUV-em, ani crossoverem. Nachalna moda na takie podwyższone nadwozia zagarnęła już wszystkie marki i segmenty, dlatego szczególnie doceniam te auta, które dają wybór osobom, które nie mają ochoty sięgać po to co jest modne, a wolą wybierać zgodnie z własnym gustem.
Fabią jeździ się jak miejskim autem sprzed lat. Pod warunkiem, że szybko wyłączysz wszelkie brzęczyki, które lepiej od ciebie widzą jak prowadzić. Na szczęście robi się dwoma, może trzema kliknięciami przycisków na kierownicy. Menu jest proste i czytelne, mimo że zegary nie mają już tradycyjnych cyferblatów. Cieszy, że testowana wersja ma manualną skrzynię i tradycyjny hamulec ręczny. Oba te elementy to już też rzadkość. Na pochwałę zasługuje też prowadzenie Fabii. Zawieszenie jest sprężyste i nie wydaje się przesadnie twarde, mimo niskoprofilowych opon testowanego egzemplarza.
Coraz trudniej spotkać miejskie auto segmentu B. Wielu producentów wycofało się już z oferowania takich pojazdów. Ja jednak uważam, że do miasta najlepiej sprawdza się małe auto, a nie potężny SUV. Łatwo nim zaparkować, prosto się nim manewruje. Jednocześnie Fabia jest na tyle przestronna, że spokojnie można ruszyć nią na weekendowy wypad za miasto. Szkoda jedynie, że cena już nie ta co kiedyś. Mimo że podstawowa wersja tego auta na tle rynkowych propozycji wypada korzystnie, to na dobrze wyposażony egzemplarz z mocniejszym silnikiem trzeba wyłożyć ponad 100 tysięcy złotych. I dla wielu nie będzie to akceptowalne w przypadku auta tej wielkości. Możliwe, że stąd mniejsza popularność, niż w ubiegłych latach.
MK, fot. autora, marzec 2025









































