Topowy SUV – Omoda 9

Omoda 9 jest topowym modelem chińskiego producenta, a to zobowiązuje. W takim przypadku oczekiwania są największe. Postanowiłem przyjrzeć się temu modelowi z bliska, pomacać, sprawdzić, pojeździć. Co z tego wyszło?

Okazało się, że ten model to naprawdę „tłusta fura”. Wygląd zewnętrzny to rzecz gustu, ale podobnie jak w innych chińskich wozach, jedną z największych zalet jest wnętrze. Jest mięsiste, nie ma oszczędności, jest prawdziwa skóra, są gustowne przeszycia. Widać wyraźne nawiązanie do Mercedesa. Wystarczy spojrzeć na przyciski, choćby te umieszczone na drzwiach, służące do regulacji elektrycznych foteli.  Dalej świetne wykończenie tunelu środkowego. Jest szybka ładowarka indukcyjna, są fizyczne pokrętła do regulacji klimatyzacji i ustawienia trybu jazdy. Jest szklany dach wraz z uchylanym szyberdachem, co się świetnie sprawdza w lecie (czasem działa nawet lepiej niż klimatyzacja). Podczas dłuższych podróży przyda się duży schowek w podłokietniku. We wnętrzu jest dużo miejsca, choć pozycja za kierownicą może być zbyt wysoka dla osób słusznego wzrostu. Dla tych średniego jest w porządku, po prostu siedzisz wyżej, jak w dużym SUV-ie.

Omoda 9 to potężne auto, wiec jest to raczej samochód na trasę, a nie do miasta i widać to nie tylko w gabarytach, ale także w prowadzeniu. Auto chętnie płynie drogami szybkiego ruchu, nie jest to wóz do sportowej jazdy. Zawieszenie jest miękkie, komfortowe, wręcz amerykańsko rozbujane. Układ kierowniczy jest również miękki, dość leniwy, kierownica chodzi lekko. Taki charakter trzeba lubić. Zwolennicy komfortowego stylu prowadzenia dużego auta będą zachwyceni, pozostali się skrzywią.

Największym minusem tego wozu są multimedia. Okazują się nieprzyjazne podczas jazdy, nie chcą za bardzo współpracować z kierowcą. Wiele funkcji jest poukrywanych i trudno je znaleźć, słaba jest też reakcja ekranu na wyszukiwanie dotykowe. Wóz jest też naszpikowany systemami, które pilnują kierowcę i mam wrażenie że nawet po wyłączeniu tych najbardziej męczących (jak np. ISA) coś tu ciągle brzdąka. Nie jest to przyjemne.

Z kolei napęd Omody 9 to duży plus. Ten wóz jest torpedą, ma świetne odejście i przyjemne „uderzenie” z silnika elektrycznego zarówno podczas startu, jak i przy próbie szybkiego zwiększenia prędkości w trasie. Jest to tym bardziej odczuwalne w trybie sport, tu nawet przy większej prędkości auto odchodzi niezależnie od prędkości, z tym że mamy elektroniczny ogranicznik do 180 km/h.  Napęd w Omodzie 9 ma łączną moc 537 koni mechanicznych i 650 Nm momentu obrotowego. Jest też napęd na 4 koła. Hybrydowy układ zapewnia większą oszczędność w mieście, co dawniej było bolączką dużych aut z mocnymi silnikami. Komputer pokazuje spalanie na dystansie ostatnich 50km, jako średnia z jazdy na silniku spalinowym i elektrycznym oraz z podziałem na oba te tryby. Podczas testu średnie spalanie w mieści wynosiło 6,5 litra, a w trasie nieco ponad 8. Zbiornik paliwa ma 70 litrów pojemności, czyli rekordowo duży, a mimo to, producent chwali się zasięgiem w okolicach 1100 km. Omoda 9 może pełnić dziś funkcję rodzinnej limuzyna. Moda na sedany minęła, teraz każdy chce mieć SUV-a. Ten zapewni sporo miejsca w środku i świetne wykończenie. Ma napęd na cztery koła i wsparcie silnika elektrycznego, ale kosztem bagażnika. Ciekawostką jest szary matowy lakier (Universe Gray) i możliwość zamówienia czerwonej tapicerki. Może przy okazji liftingu lub nowej generacji producent poprawi multimedia. Wtedy Omoda 9 będzie jeszcze popularniejsza. Chińscy producenci szybką się uczą się europejskich gustów.

Michał Karczewski fot. autora, sierpień 2026