Renault, jak dawniej – Renault Megane GrandCoupe

Motoryzacja w ostatnich latach bardzo się zmieniła i nie jest to kierunek, który mi się podoba. Ale nadal są auta w starym stylu. Jedno z nich, w gamie producenta, który co chwila zaskakuje nowymi elektrykami.

Nie kupiłbym Megane w tej wersji wzrokiem, ale wyjątkowo doceniam jego obecność. To normalny wóz dla zwykłych ludzi. Takich, którzy nie marzą o hybrydzie, czy elektryku, ani nawet o SUV-ie. Renault ma te wszystkie rodzaje napędów w ofercie innych modeli, ale daje też szansę kupić nowy samochód tym, którzy takich rozwiązań nie szukają. Dla tradycjonalistów ceniących motoryzację sprzed niemal dekady (wtedy debiutowała ta generacja Megane). Mogą oni się sięgnąć po auto z dieslem i automatem. Ceną jaką trzeba za to rozwiązanie zapłacić, jest nadwodzie typu sedan. Niezbyt praktyczne. Pozostałe odmiany czwartej generacji Megane zostały już wycofane w oferty.

Mimo upływu lat, przód i profil auta nadal wyglądają dobrze. Wygląd to jednak rzecz gustu. Najważniejsze dla mnie, jak to auto jeździ. A jeździ bardzo przyjemnie. W trasie świetnie sprawdzają się obszerne, wygodne fotele i spore wnętrze. Kilkaset kilometrów nie sprawia problemu. Podoba mi się kokpit ze zintegrowanym wyświetlaczem, zamiast doklejonego na siłę, jak w wielu nowych autach. Interfejs nie jest tym co Renault oferuje jako aktualny top, ale nadal jest czytelny i w miarę przyjazny. Wyposażenie jest bogate, w zasadzie kompletne, brakuje mi jedynie ładowarki indukcyjnej. Telefon można ładować kablem, ale to mniej wygodne.

Najbardziej doceniam jednak oszczędnego diesla 1.5. Moc 115 koni nie oszałamia, ale jest wystarczająca nawet w trasie. To nie jest sportowy wóz. Za to bardzo oszczędny. Tę cechę najbardziej doceniałem w jednostkach z gamy dCi. Obecnie, wśród osobówek, silnik z tej serii dostępny jest jeszcze tylko w Kangoo. Szkoda, bo to były świetne silniki, a jeżdżąc Megane widzę, że doprowadzono je do perfekcji. Motor spełnia najnowszą normę emisji spalin Euro 6d. Jest cichy i ma wysoką kulturę pracy. I komu to przeszkadzało, aby właśnie takie napędy stosować i promować je wbrew absurdalnej modzie na hybrydy?

Okazuje się, że Megane GrandCoupe jest jednym z tańszych aut na rynku. Na pewno jednym z najtańszych kompaktów, biorąc pod uwagę, że ma diesla i automat. W wersji Techno, czyli tej lepszej, kosztuje 117 400zł, i ma w wyposażeniu wszystko co potrzebne (np. czujniki parkowania, światła full LED, karta Hands Free). Ale to jest topowa odmiana. Ceny tego modelu startują od 101 900 za benzynowe 1.3 TCe, z manualem (i jest to silnik czterocylindrowy). To ceny, w których konkurencyjna Toyota sprzedaje Yarisa. A tu mamy pełnoprawnego kompakta. W tej sytuacji przymknąłbym nawet oko na to, że jest sedanem.

MK, fot. autora, lipiec 2025