Dacia idzie gazem – Bigster mild hybrid-G 140

Rumuński producent znalazł rozwiązanie, które jest bliskie sercu każdego Polaka. Zamiast niemodnych już diesli oferuje samochody z fabryczną instalacją LPG i stale rozszerza ich gamę. To może być strzał w dziesiątkę.

Obecnie Dacia prężnie rozwija gamę silników dwupaliwowych. Każdy w modeli tego producenta jest dostępny w wersji z instalacją LPG. Jeśli ktoś chce jeździć tanio (i nie na prądzie) to nie ma obecnie lepszego rozwiązania. Instalacja jest dopasowana do danego silnika, a wlewy obu paliw są schowane pod wspólną klapką. U nas często pokuje jeszcze postrzeganie jazdy „na gazie” jako coś wstydliwego. Dawniej śmieszył „korek wstydu”, bo najczęściej dodatkowo montowana instalacja oznaczała wielką butlę w bagażniku i wlew dodatkowego paliwa umieszczony w zderzaku. Czasem nawet w tylnym błotniku. Jakoś trzeba było ten wlew dodać i estetyka nie miała tu większego znaczenia. Znaczenie miały koszty, a te instalacje nie zawsze pasowały do danego silnika, często nie widziały serwisów, ani szczelności. Stąd skojarzenie ze smrodem. Trudno taki wizerunek odczarować, gdy tego typu wozy poruszały się po naszych drogach przez lata.

Wydaje się, że Dacii zaczyna się to udawać i żarty o tym, że gaz jest dobry jedynie w kuchenkach, schodzą na bok. W końcu auta tej marki są szczególnie popularne wśród prywatnych odbiorców, a oni nie mają firmowych kart paliwowych i muszą liczyć się z cenami. Jeśli twarde materiały we wnętrzu i niski prestiż marki nie mają znaczenia, sięgają po Dacię. Dzisiejsze auta tej marki oferują już poziom wyposażenia, który nie różni się od uznanych konkurentów. Automatyczna klimatyzacja, grzane fotele i kierownica, szklany dach, automatyczna skrzynia biegów, czy bezproblemowa współpraca ze smartfonem to norma.

Weźmy Bigstera. To największy i najdroższy model marki. Trudno zarzucić mu coś pod względem funkcjonalności. Spore wnętrze, również na tylnej kanapie. Duży bagażnik. Wyposażenie kompletne. Testowany egzemplarz posiadał nawet podgrzewaną przednią szybę. Ale najważniejsze, żeby jest to wersja z LPG. Pod maską pracuje trzycylindrowy benzyniak o pojemności 1.2 litra i mocy 140 koni mechanicznych. Fabryczna instalacja gazowa oznacza dwa zbiorniki paliwa – każdy o pojemności 50 litrów. Jednak trudno się spodziewać, aby ktoś kto wybiera taką wersję chciał tankować benzynę. Raczej jest to rozwiązanie, które może się przyda w długiej, zagranicznej trasie, gdy spodziewasz się problemów z dostępnością gazu. Trochę benzyny musi być jednak w zbiorniku, aby cały układ działał prawidłowo. Zimny silnik startuje właśnie na benzynie. Rodzaj paliwa zmienia się przyciskiem na desce rozdzielczej, a komputer pokładowy prezentuje spalanie i zasięg zarówno na benzynie, jak i na gazie. Stąd wiem, że podczas testu Bigster spalał około 6 litrów benzyny na sto kilometrów i 8,4 litra gazu. Testowaną wersję zaopatrzono w manualną skrzynię biegów. To już rzadkość w nowych autach. Ta odmiana nie jest dostępna z automatem. A szkoda, bo chyba wolałbym takie rozwiązanie. Automatyczna skrzynia dostępna jest w wersji z napędem na cztery koła i z niego mocniejszą hybrydą. I taka wersja może być strzałem w dziesiątkę, bo charakter tego wozu aż prosi się o napęd 4×4. Duster, a później zbudowany w oparciu o ten model Bigster, zawsze był dzielny w terenie i wyróżniał się pod tym względem spośród innych SUV-ów.

Michał Karczewski, fot. autora, kwiecień 2025