Czerwone czy zielone? Pojedynek elektryków – Skoda Enyak Coupe RS vs. Sportline

Z reguły producenci aut dążą do ujednolicenia stylistyki swojej gamy. To się chyba nazywa język stylistyczny, czy jakoś tak. Tak przynajmniej nazwaliby to fachowcy od marketingu. Niemniej oznacza to w praktyce, że tę samą stylistę kopiuje się we wszystkich modelach, w taki sposób, aby z daleka było wiadomo, że to auto danej marki. Skoda patrzy na to inaczej. Dotychczas elektryczny Enyak wyglądem nawiązywał wyraźnie do spalinowych modeli marki. Producent zdecydował, że przy okazji liftingu auto otrzyma nowy front, który odróżni go od modeli napędzanych paliwami kopalnymi i jednocześnie sprawi, że będzie podobny do mniejszego i nowszego Elroka. W ten sposób Skoda wyraźnie podzieliła modele nie tylko z uwagi na napęd, ale także na wygląd.

Wersja po liftingu wygląda nowocześniej. Ma wąskie reflektory połączone LED-owym pasem, zgodnie z aktualnymi trendami. Z daleka można teraz odróżnić elektryczne Skody od spalinowych. Postanowiłem przyjrzeć się dwóm topowym wersjom tego modelu – 85 Sportline i RS. Obie odmiany dedykowane są dla kierowców oczekujących sportowych wrażeń, ale nieco inaczej podchodzą do tematu. Obie wersje można odróżnić po nieco innych zderzakach (szczególnie przednim) i innym wzorze aluminiowych felg. RS ma również więcej oznaczeń samej wersji. Logotypy znalazły się na błotnikach, a w środku – na oparciach foteli i na kierownicy. RS ma także nieco inną paletę kolorów – w tym widoczną na zdjęciach intensywną zieleń. Wnętrza obu aut są bardzo podobne i różnią się detalami. Nieco inne tapicerki, inne kolory, ale to stylistyka. W obu przypadkach zastosowano sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami i bardzo podobne wyposażenie.

RS słusznie kojarzy się ze sportowymi odmianami Skody. A jak to wygląda w przypadku auta elektrycznego? Dla odmiany RS zarezerwowana jest największa pojemność akumulatora – 84 kWh. Nie oznacza to jednak większego zasięgu, bo większy jest pobór energii w tej wersji. Słabsza wersja Sportline ma baterię o pojemności 85 kWh i deklarowany przez producenta zasięg 577km na pełnym ładowaniu. Z kolei w odmianie RS teoretyczny zasięg wynosi 577km. W przypadku elektryków te wartości są jednak mocno orientacyjne. W praktyce wiele zależy od warunków, temperatury zewnętrznej, wykorzystywanych podczas jazdy odbiorników prądu, rodzaju trasy itp. Lepiej więc skupić się na stałych wartościach. Odmiana Sportline ma napęd na tył, 285 koni mechanicznych i przyspiesza do setki w 6,7 sekundy. Wersja RS ma 340 koni, napęd na cztery koła i przyspiesza do setki w 5,4 sekundy. Ale uwaga, mimo tych mocy, Skoda w każdej wersji ogranicza elektronicznie prędkość maksymalną Enyaka do 180 km/h. Jadąc Sportlajnem ma się poczucie świetnych przyspieszeń i można się wystraszyć podczas pokonywania łuków na mokrej nawierzchni. Duża masa i moc, w połączeniu z tylnym napędem, daje o sobie znać „uciekaniem” tyłu. RS jest zdecydowanie stabilniejszy i to właśnie wersja 4×4 wygrywa przy tak dużej mocy i masie.

Sportline w wersji Coupe kosztuje obecnie 216 tysięcy złotych, a RS – 233 tysiące. Zatem różnica w cenie tych odmian to 17 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że mowa o kwotach przekraczających 200 tysięcy, wydaje się, że lepiej dopłacić do mocniejszej odmiany i napędu na cztery koła. Lepsza trakcja i przyspieszenie to większe bezpieczeństwo bierne, a taka ochrona nie ma ceny. Wersja 4×4 pozwoli na efektywniejsze wykorzystanie mocy, a w zimie łatwiej będzie wyjechać z zaśnieżonego parkingu. Znaczek RS także ma swoją cenę.

Michał Karczewski, fot. autora, styczeń 2026